24 września 2019

Jesiennie




Od dwóch godzin i dwudziestu ośmiu minut trwa jesień.
Dopiero teraz to zauważyłam.
I zrobiło się zimno.
Bardzo.


Właśnie rozpoczyna się pora kurczącego dnia i niknącego światła. Moment przejścia. Lato wymyka się ukradkiem, nie żegnając się z nikim. Przecież wydawało mi się, że nie można odejść, nie pozostawiając śladów. Niedosunięte do stołu krzesło. Nieumyty kubek po herbacie. Uchylone drzwiczki od szafki. Jakaś rysa na duszy.

6 lipca 2018

A Ty kiedy się ostatnio zatrzymałeś?






Centrum Łodzi. Przy szklanej wystawie siedzi staruszka z kilkoma bukietami  kwiatów. Tych, które pachną tak naprawdę, nawet kilka kroków dalej. Tych, których jaskrawe kolorowe płatki zdają się tańczyć na tle szarego bruku. Tych, co wcale nie muszą wytrwać jak najdłużej niczym dezodorant na 78 godzin. Tych, które zwiną są i opuszczą płatki, kiedy będą chciały. Tych, które mogą być związane recepturką, a nie ozdobną kokardą. Te kwiatki wcale nie były estetycznie ułożone w spójne wiązanki. Wystawały z nich źdźbła trawy, a pewnie niejedna kwiaciarka powiedziałaby, że kolorów w taki sposób łączyć absolutnie nie można. Ale dla mnie był to najładniejszy bukiet. Był tak samo drobny jak dłoń kobiety, która wzięła do ręki  pięciozłotówkę. A ja wracałam do domu z latem za rękę.



Piotrkowska. Najczęściej odwiedzana ulica w Łodzi. Pełna różnych języków, turystów, miejscowych… Tych w eleganckich ubraniach z kawą za szklaną szybą. I tych, którym impreza przedłużyła się do środy. I pomiędzy tym wszystkim dwóch chłopców. Jeden taki z krwi i kości, wciąż niewystający za blat stołu. A drugi trochę naciągany, bo dobrze po siedemdziesiątce, ale za to młody duchem. Ten starszy siedzi na ławce z dwoma pacynkami w rękach i zaczyna spektakl dla jednego widza. Widza tak ciekawego świata, że chłonie go wszystkimi zmysłami. Pacynki mają różne glosy i inne historie i marzenia. I w tym momencie zostaje tylko ciepły głos staruszka i wpatrzone w marionetki niebieskie oczy chłopca. Innego świata obok już nie ma.


9 maja 2018

O kobietach, które wszystko zaczynały od nowa [Kwiaty Boga - recenzja]





Karolina, Martyna, Joanna, Monika, Sylwia, Julia, Wolna Kobieta, Maya, Malwina, Hagar, Marysia, Natalia, Dziewczynka, Kocimiętka – tak swoje historie podpisały kobiety, które wyrwały się z piekła.
 

Oceniać jest bardzo łatwo, zwłaszcza stojąc z boku. Nieodpowiedzialne. Naiwne. Niewychowane. Puszczalskie. Szukające kolejnej przygody? Wpadające w następne ramiona. Żyjące od imprezy do imprezy. Z rodzin, w których alkohol był obecny od zawsze. I zawsze w zbyt dużych ilościach. Ale też te, które teoretycznie osiągnęły wszystko – zdobyły wykształcenie, wysokie stanowisko i uznanie. Tylko, że one po tym życiu poruszały się zupełnie po omacku. Bo często przez te wszystkie lata nie znalazła się ani jedna osoba, która chciałaby je przez nie bezpiecznie poprowadzić.


Czasem przychodzi taki moment, kiedy przy obiedzie zamiast „podaj mi sól” wymyka się „zniszczyłeś mi życie”. I te dziewczyny właśnie tak wybuchały, odchodząc od i tak wiecznie za słonej zupy.


1 maja 2018

Rozlana kawa i rozsypany cukier




Ławka przed uczelnią, prawie 25 stopni i kubek parującej jeszcze kawy w zasięgu ręki. Tej kawy, na której wypicie jak zwykle zabrakło czasu w porannym pośpiechu. I ta kolejna fałszywa nadzieja. Że niby po jej wypiciu będzie się bardziej chciało, niż nie.


Ale tak naprawdę od tej kawy wszystko się zaczyna…
Zaczyna się poranek po kilku przespanych godzinach.
Zaczyna się powolne otwieranie powiek, które wyjątkowo ważą więcej niż zazwyczaj.
Zaczyna się przerwa w pracy.
Zaczyna się pisanie nowego tekstu.
Od wyjścia na kawę zaczyna się pierwsze niewinne spotkanie. Bo przecież taki pretekst zawsze przejdzie. A później ta kawa staje się wspólnym rytuałem.

8 marca 2018

Kobieto...




Kobieto…

Tak naprawdę prawie nic o Tobie nie wiem. Nie wiem czy wolisz być nazywana „dziewczyną”, czy „kobietą”. Nie wiem, w którym momencie swojego życia się znajdujesz. Nie wiem jak jesteś nazywana. Czy rodzice czule mówią do Ciebie „moja córeczko”? Czy może jesteś „skarbem” dla swojego chłopaka? A może to mały szkrab, wyciągając ręce i zawierzając Ci wszystko, cienkim głosem mówi do Ciebie „mamo”? Nie wiem czy codziennie rano pędzisz na autobus do szkoły, czy wsiadasz za kierownicę swojego auta i jedziesz do pracy. Nie wiem jaki kolor pasuje do Twoich oczu, ani nie wiem czy lubisz zwiewne sukienki. Nawet nie wiem w jakiej części świata się urodziłaś. I nie wiem też jak to jest oglądać zachód słońca po drugiej stronie globu. Tak naprawdę nie wiem o Tobie prawie nic. A zarazem wiem tak dużo.

Wiem na przykład, że w niektóre wieczory zasypiasz, myśląc „co by było gdyby”,  tworząc w głowie scenariusze, które prawdopodobnie nigdy się nie wydarzą. Wiem też, że innych wieczorów zasypiasz wraz z momentem przyłożenia głowy do poduszki, bo cały dzień był tak wyczerpujący. Wiem też, jak świecą Ci się oczy, gdy ktoś dla Ciebie ważny powie „jesteś dla mnie najważniejsza”. Wiem, że czasem uśmiechniesz się sama do siebie, czytając linijkę wiersza. Wiem jak brzmi Twój najszczerszy śmiech. Ale też znam smak Twoich łez. Wiem ile masz w sobie pokładów ciepła i chęci bycia coraz lepszą. Wiem, że Twoja emocjonalność jest zarazem największym darem i przekleństwem. Wiem jak przywiązujesz się do ludzi. Wiem to, Nieznajoma, bo nosimy w sobie ukryty ten sam pierwiastek. Pierwiastek kobiecości.

28 stycznia 2018

Góra





Góra.
Nanga Parbat. Ośmiotysięcznik. Przedostatni, obok K2, z niezdobytych zimą ośmiotysięczników. Dziewiąty co do wysokości szczyt świata.

I człowiek.
Z marzeniami. Z przeszłością. Z chęcią dokonania niemożliwego. Zdolny zaryzykować własne bezpieczeństwo i życie, by spełniać marzenia. Mający siedem prób zdobycia góry za sobą.
I właściwie tutaj powinna zostać postawiona kropka.
Ale tak się nie stało. Bo pojawiły się komentarze. Mnóstwo komentarzy. Tych z gatunku tak obrzydliwych, że bardziej się nie da. „Ratownicy mają krew na rękach”. „Powinni pójść po naszego, a nie pomogli tylko Francuzce”. „Skrajny egoista”.

31 grudnia 2017

Drogi 2017...





Drogi dwa tysiące siedemnasty roku...

Zawsze, po świątecznym obżarstwie, nadchodzi czas, gdy ludzie zaczynają o tobie myśleć. W naszej naturze leży robienie statystyk, analizowanie, podsumowywanie, sprawdzanie i ocenianie.
Ale ja nie chcę ci nic wytykać. Bo nie jesteś moim królikiem doświadczalnym. Żyjemy razem, więc czemu to ja mam oceniać ciebie, a nie odwrotnie?
To co było między nami przez tych ostatnich dwanaście miesięcy to nasza sprawa. Dzisiaj, mam do ciebie tylko kilka słów.

28 listopada 2017

Niepoprawny nadwrażliwiec - o Tomaszu Beksińskim

źródło: wiadomości.wp.pl



Tomasz Beksiński
Dziennikarz muzyczny, dla którego praca była jedyną sensowną formą odskoczni od życia, które wywoływało dreszcz grozy na ciele. Był takim artystą, a właściwie wszechartysyą, że nie sposób zaszufladkować go w jakiejś jednej dziedzinie. Jego głos prowadził słuchaczy przez muzyczne przestworza. Znany z "Wieczora z wampirem". Obcował z muzyką i pierwszy do niej docierał. Miał ten dziennikarski przywilej, że na jego biurku zawsze pojawiała się najnowsza płyta. A później on sam, dzielił się nią z odbiorcami.



23 czerwca 2017

Smaki Łodzi - czyli gdzie dobrze zjeść




O tym, że przez żołądek do serca trafić łatwiej, to już wszyscy wiemy. Smaki, które podbiją nasze podniebienia zostają w pamięci na długo. Jednak czasem jest tak, że liczy się dla nas też cała oprawa. Miałam okazję brać udział w czternastej edycji Festiwalu Dobrego Smaku w Łodzi. Od ósmego do jedenastego czerwca łódzkie lokale serwowały specjalne festiwalowe dania, a mój żołądek cieszył się niesamowicie z tego powodu. :) Hasło tegorocznej edycji to "smaki śródziemnomorskie". Dzisiaj chcę Wam pokazać kilka miejsc, które odwiedziłam. Jest to opinia subiektywna, ponieważ z kuchnią - owszem - lubię się, ale tylko do momentu, kiedy nie trzeba zmywać tony garów.



12 kwietnia 2017

Bo życie jest jak pudełko czekoladek...






Dzisiaj przypada święto, które myślę, że dla wielu osób mogłoby się pojawiać w kalendarzu tak średnio co tydzień. Albo ewentualnie co dwa dni. Mowa oczywiście o Dniu Czekolady. A że od małego wszyscy wpajają nam do głowy, że tradycje trzeba kultywować, a święta obchodzić z należytym szacunkiem... weźmy to sobie dzisiaj do serducha. Albo nawet lepiej - do żołądka, przecież to podobno ta sama droga. :)



Z tej okazji zebrałam dla Was garść cytatów o czekoladzie. Łapcie i się delektujcie :)





"W życiu pada wiele pytań, na które czekolada przynosi odpowiedź."
Nigella Lawson

I niech tak zostanie. 



"Z chemicznego punktu widzenia czekolada to najbardziej perfekcyjny pokarm na świecie."
Michael Levine

Z tego niechemicznego też. Tam powinno być - z każdego punktu widzenia.



"Terapeuta powiedział mi, że sposobem na prawdziwy wewnętrzny spokój jest kończenie tego, co się zaczęło. Jak na razie skończyłem dwie paczki M&M'sów i czekoladowe ciasto. Od razu czuję się lepiej."
Dave Barry



8 marca 2017

O tym, czego pragną kobiety - czyli dziennikarskie opowiastki #3




Gdy robiłam sondę o Dniu Kobiet do telewizji, podeszłam do jednej pani:- Co by chciała pani usłyszeć w Dniu Kobiet?- Ja już nic więcej nie muszę usłyszeć. Przed dwadzieścia lat małżeństwa usłyszałam wszystko, co jest mi potrzebne do szczęścia. I życzę każdej kobiecie, żeby miała Dzień Kobiet każdego dnia w roku.



A ja, z okazji naszego święta, życzę Wam dziewczyny, żebyście mogły powiedzieć to samo, co ta pani. Żebyście spotkały w swoim życiu taką osobę, która wprowadzi do Waszego życia mnóstwo słońca i uśmiechu, nie tylko od święta, ale każdego dnia w roku. Bo budzić się każdego dnia z poczuciem, że dla kogoś jesteśmy wyjątkowe, to największy motywacyjny kopniak. Życzę Wam właśnie takiej miłości, jak ta z opowieści, po prostu. :)





Po raz kolejny, odwiedziłam przedszkolaki, żeby porozmawiać z nimi o Dniu Kobiet. Oczywiście musiałam również poruszyć temat zbliżającego się Dnia Mężczyzn, bo męska część była bardzo niezadowolona, że nie będzie głównym tematem rozmów. Dzisiaj, dowiecie się o najgorszych wadach zarówno chłopaków, jak i dziewczyn. Poznacie pomysł na idealny prezent oraz dosłownie zrozumiecie, co to znaczy "słaba płeć".


Zaczynamy :)


- Jakbyście mieli dokończyć takie zdanie „kobieta trzy czwarte swojego życia spędza…”
- W kuchni!
- A co ona robi w tej kuchni?
- No gotuje, żeby dać mi jeść.


26 lutego 2017

Jak zrobić coś dobrego dla siebie w mniej niż 10 minut?




Każdy z nas zna to uczucie, kiedy brakuje mu doby. Są takie dni, kiedy godziny lecą jakoś szybciej i na nic nie starcza nam czasu. Nim zdążysz spojrzeć, już zrobił się wieczór, a Ty jedyne o czym marzysz to położenie się spać w wygodnym łóżku. Czujesz, że ostatnio masz dużo na głowie? To po prostu trochę odpuść i pomyśl o sobie. Bądź zdrowym egoistą.


Dzisiaj chcę Wam uświadomić jak niewiele czasu potrzebujecie, żeby zrobić coś tylko dla siebie.
Siedem pomysłów, które zajmą Wam nie więcej niż 10 minut :)



19 lutego 2017

Pytania, które (prędzej czy później) padną w każdym związku





Wyznając zasadę, że Walentynki mogą trwać cały rok, dzisiaj wspólnie z pomocą małych, żółtych stworków na chwilę przeniesiemy się do typowego związku. :)


Przed Wami garść pytań, które prawdopodobnie padną kiedyś w każdym związku. :)


1. Będziesz to jeszcze jadł?


I to jest ten moment, kiedy robisz maślane oczy, a on wie, że inna odpowiedź, niż "nie" to zła odpowiedź. Widzisz w jego oczach chłodną kalkulację, czy a) bardziej opłaca się iść głodnym spać, czy b) zafundować sobie takiego focha, że odechce się wszystkiego. Przecież jeśli odmówi, to prawdopodobnie uważa, że jesteś za gruba i odmawiając Ci tego kawałka pizzy właśnie wprowadza w Twoje życie restrykcyjną dietę 1000 kalorii. Co z tego, że prawdopodobnie Twój mężczyzna kilka razy podsuwał tę pizzę, pytając czy oby na pewno jej nie chcesz. Ale pamiętajcie, to zawsze przy ostatnim kawałku zaczyna się walka! A kiedy on oddaje ten ostatni kawałek dobrowolnie... to znaczy tylko jedno. To jest prawdziwa miłość.

13 lutego 2017

Stres, Walentynki i słodycze - czyli dziennikarskie opowiastki #2





Dzisiaj, po raz kolejny odwiedziłam przedszkole, żeby poznać dziecięcy punkt widzenia. I tym razem dzieciaki wykazały się kreatywnością. Dowiecie się, gdzie najlepiej spędzić święto zakochanych. Przedszkolaki wytłumaczą jakimi prawami rządzi się prawdziwa randka oraz co najlepiej sprawdzi się na walentynkowy prezent. :)


22 stycznia 2017

8 pytań, które usłyszy każdy humanista





Zgodnie z logiką niektórych cioć i wujków, jeśli jesteś humanistą jesteś skazany na porażkę. A jeśli nie leczysz ludzi, albo nie umiesz zaprogramować komputera, to już od razu możesz pakować walizki i lecieć na Madagaskar dokarmiać lemury. Dlatego, gdy zbliża się rodzinny obiad, a (nie daj Boże) jesteś w okresie, kiedy zdajesz maturę/wybierasz studia od razu masz zafundowaną garść pytań, których logika czasem naprawdę zadziwia.

Łapcie. :)


20 stycznia 2017

Dinozaury, apokalipsa i triki pogodynek - czyli dziennikarskie opowiastki #1




Gdy na co dzień pracuje się z ludźmi są dwa wyjścia: albo się z nimi użeracie, albo wchodzicie z nimi w fajną symbiozę, która przynosi korzyści obu stronom.W przypadku drugiej wersji ma się fajne wspomnienia, które poprawiają humor w nawet najbardziej pochmurny dzień. Jako dziennikarka zadaję wiele pytań i (zazwyczaj) dostaję na nie odpowiedzi. Jednak tak to już jest, że dziennikarz ma pamięć krótkotrwałą, więc tak szybko jak te pytania zadam, tak szybko zapominam, co mi ktoś na nie odpowiedział. Ale zdarzają się też takie odpowiedzi, których nie sposób szybko zapomnieć. Dzisiaj dowiecie się, jak zawód dziennikarza widzą przedszkolaki. Dowiecie się, że dobry dinozaur jest lepszy niż dobry dziennikarz. Poznacie mistrzowskie triki pogodynek i zrozumiecie, dlaczego dziennikarze tak chętnie robią programy kulinarne. :)

31 grudnia 2016

Co w 2016 wywołało uśmiech na twarzy? :)



Razem z końcem roku przychodzi czas podsumowań i postanowień noworocznych. Ale czasem unikamy zebrania naszego całego rocznego dobytku, bo boimy się, żeby przypadkiem bilans nie okazał się niekorzystny. Bo przecież każdy chce uniknąć sytuacji, kiedy będzie się musiał przyznać, że ten rok był do bani. Że przepuściliśmy ten czas przez palce. Że zmarnowaliśmy szanse. Że czekaliśmy na lepszy moment, który nie nadszedł. Sama do tego podsumowania trochę podchodziłam jak do jeża i nie bardzo wiedziałam jak to wszystko ugryźć. No bo niby co takiego przełomowego się zdarzyło? Nie było błyszczących fajerwerków, owacji na stojąco ani bilbordu w centrum miasta. Nie było też wielkich odkryć, wywracania życia do góry nogami ani nic z tych rzeczy. Ale wiecie co? To wcale nie znaczy, że nic się nie działo. Bo to właśnie setki tych małych, czasem trwających zaledwie chwilę sytuacji miało wpływ na ten cały rok. Bo to te niepozorne decyzje zaczynały nowe etapy w moim życiu. Bo każdy (bez wyjątku) z tych 365 dni był ważny. A dzisiaj, wybiorę to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci. :) Postaram się, żeby zachować chronologię, ale nie zawsze dokładnie mi to wyjdzie.


27 grudnia 2016

Ale jak to się już nie zobaczymy? - o wiadomościach, które zawsze przychodzą za wcześnie




Są takie słowa, których nigdy nie chcemy usłyszeć. I są takie wiadomości, na które nigdy nie ma dobrej okazji. I na które zawsze, ale to zawsze jest za wcześnie. Bo na wiadomość o śmierci po prostu nie da się przygotować. Wcześniej nie ma jakiejś próby generalnej, ani dzwonka, że to tuż, tuż. A myślę, że nawet jeśli istniałyby takie rzeczy i tak na niewiele by się zdały. Bo takie wiadomości zawsze dają nam z liścia w twarz. Nagle i niespodziewanie. I mocno. 

A później... No właśnie, a co później? 

Bo są takie osoby, których wszędzie było pełno. Jeśli coś wielkiego się działo, to od razu wiadomo było kto za tym stoi. I takich osób po prostu nie może zabraknąć. No bo jak to? Przecież oni byli zawsze i wszędzie. Kto teraz będzie wyrabiał 300% normy?

Co się robi jak ktoś umiera? Nie wiem. To są takie momenty, kiedy brakuje słów. Kiedy przypominasz sobie, że mieliście się zobaczyć za miesiąc i nagrać razem program. I kiedy trochę jak w łeb dostajesz faktem, że już tego razem nie zrobicie. To ta chwila, kiedy zrozumiesz, jak wiele osób cię kształtuje i ma na ciebie wpływ. Czasem nawet, gdy nie zwracasz na to uwagi.


16 listopada 2016

Jak znaleźć motywację do pisania? - czyli o małych powrotach





Ponad 3 tygodnie temu świętowałam rok bloga. Były podsumowania, wielkie plany i mnóstwo motywacji. Wiele osób życzyło mi, żebym kolejny rok rozpoczęła z rozmachem i kolejnymi postami. Tylko, że tak jak wtedy było wielkie „bum” teraz jest wielkie „buu”. Mimo, że wcale nie miałam wyznaczonej ilości postów na tydzień, bo pisałam wtedy, kiedy miałam na to ochotę, to takiej przerwy jeszcze nie miałam. Przysięgam, że w kalendarzu mam spisane kilkanaście tematów, kilka nowych pomysłów i wyzwań – ta lista naprawdę jest dłuższa, od moich ostatnich paragonów ze sklepów. Już kilka razy siadałam przed komputerem, otwierałam nowy dokument tekstowy, stawiałam obok gorące kakao, po czym pisałam kilka zdań tylko po to, by chwilę później je usunąć. I w sumie sama nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może dlatego, że wydaje mi się, że skoro ten rok był taki udany, to kolejny musi być tylko lepszy i tak bardzo chcę sprostać wymaganiom, które sama sobie postawiłam, że wszystko wydaje mi się jakieś nijakie i niewarte, żeby z kimś się tym podzielić. Albo może ostatnio nagromadziło mi się zbyt dużo obowiązków, które pochłonęły cały wolny czas. Czasem mam wrażenie, że przyjęło się, że za blogiem nie stoi człowiek, tylko maszyna do produkowania tekstów. A okazuje się, że przychodzi brak weny, natłok obowiązków, poczucie braku sensu, tego co się robi. I z jednej strony wiem, że to jest jak najbardziej w porządku i każdy może sobie na to pozwolić. Każdy może powiedzieć „nie chce mi się” albo „nie dzisiaj”. Gorzej tylko, jeśli czas mija, a z każdym kolejnym dniem wcale nic się nie zmienia. W każdym poradniku o blogowaniu na jednym z pierwszych miejsc jest punkt o systematyczności, która jest tak ważna. Patrząc na kolejne wpisy blogerów, których obserwuję robi mi się tak jakoś dziwnie. Trochę jakbym miała deja vu, bo przecież jeszcze niedawno, to ja dodawałam kolejny post i odpisywałam na komentarze. Przeglądam kolejne wpisy o dobrej organizacji i motywacji. Już kilka razy, sprawdzałam czy dobę można wyciągnąć i czasem nawet to mi się udawało. Dlatego chyba jednak nie jest to kwestia czasu.


24 października 2016

Wspomnienia, wydłużająca się doba i minionki - czyli pierwsze urodziny bloga!







Dzisiaj blog kończy równo rok! Przez te 12 miesięcy pojawiło się 30 postów, wymieniliśmy 77 komentarzy. Wybiło ponad 6 tysięcy wyświetleń.


Każda rocznica to okazja do podsumowań. W ciągu całego roku były lepsze i gorsze momenty. Takie, kiedy miałam mnóstwo zapału i tysiąc pomysłów na minutę, ale też takie, kiedy chciałam to wszystko rzucić. Były lepsze i gorsze wpisy.
Takie planowane z wyprzedzeniem, przemyślane i dopracowane do ostatniego szczegółu. Ale też takie, które powstawały pod wpływem chwili i "na gorąco" je dla Was publikowałam.
Takie, które dodawałam pewnie. Ale też takie, przed których dodaniem długo się zastanawiałam.
Były takie ogólne. Ale też takie prywatne, wprost wyrwane z mojego życia.
Były te na poważnie, ale też te z dystansem i humorem.
Były takie, których pisanie było pracochłonne i za które czułam odpowiedzialność. Ale też takie pisane lekką ręką.
Aż w końcu te, z których byłam bardziej dumna i te, które może nie były idealne.

Jednak każdy post, który mogliście przeczytać w minionym roku, był MÓJ. I z każdego, bardziej lub mniej jestem dumna. Skoro pojawił się na blogu, to znaczy, że z jakiegoś powodu był on dla mnie ważny i chciałam się nim podzielić. Akurat z Wami.