22 stycznia 2017

8 pytań, które usłyszy każdy humanista





Zgodnie z logiką niektórych cioć i wujków, jeśli jesteś humanistą jesteś skazany na porażkę. A jeśli nie leczysz ludzi, albo nie umiesz zaprogramować komputera, to już od razu możesz pakować walizki i lecieć na Madagaskar dokarmiać lemury. Dlatego, gdy zbliża się rodzinny obiad, a (nie daj Boże) jesteś w okresie, kiedy zdajesz maturę/wybierasz studia od razu masz zafundowaną garść pytań, których logika czasem naprawdę zadziwia.

Łapcie. :)


20 stycznia 2017

Dinozaury, apokalipsa i triki pogodynek - czyli dziennikarskie opowiastki #1




Gdy na co dzień pracuje się z ludźmi są dwa wyjścia: albo się z nimi użeracie, albo wchodzicie z nimi w fajną symbiozę, która przynosi korzyści obu stronom.W przypadku drugiej wersji ma się fajne wspomnienia, które poprawiają humor w nawet najbardziej pochmurny dzień. Jako dziennikarka zadaję wiele pytań i (zazwyczaj) dostaję na nie odpowiedzi. Jednak tak to już jest, że dziennikarz ma pamięć krótkotrwałą, więc tak szybko jak te pytania zadam, tak szybko zapominam, co mi ktoś na nie odpowiedział. Ale zdarzają się też takie odpowiedzi, których nie sposób szybko zapomnieć. Dzisiaj dowiecie się, jak zawód dziennikarza widzą przedszkolaki. Dowiecie się, że dobry dinozaur jest lepszy niż dobry dziennikarz. Poznacie mistrzowskie triki pogodynek i zrozumiecie, dlaczego dziennikarze tak chętnie robią programy kulinarne. :)

31 grudnia 2016

Co w 2016 wywołało uśmiech na twarzy? :)



Razem z końcem roku przychodzi czas podsumowań i postanowień noworocznych. Ale czasem unikamy zebrania naszego całego rocznego dobytku, bo boimy się, żeby przypadkiem bilans nie okazał się niekorzystny. Bo przecież każdy chce uniknąć sytuacji, kiedy będzie się musiał przyznać, że ten rok był do bani. Że przepuściliśmy ten czas przez palce. Że zmarnowaliśmy szanse. Że czekaliśmy na lepszy moment, który nie nadszedł. Sama do tego podsumowania trochę podchodziłam jak do jeża i nie bardzo wiedziałam jak to wszystko ugryźć. No bo niby co takiego przełomowego się zdarzyło? Nie było błyszczących fajerwerków, owacji na stojąco ani bilbordu w centrum miasta. Nie było też wielkich odkryć, wywracania życia do góry nogami ani nic z tych rzeczy. Ale wiecie co? To wcale nie znaczy, że nic się nie działo. Bo to właśnie setki tych małych, czasem trwających zaledwie chwilę sytuacji miało wpływ na ten cały rok. Bo to te niepozorne decyzje zaczynały nowe etapy w moim życiu. Bo każdy (bez wyjątku) z tych 365 dni był ważny. A dzisiaj, wybiorę to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci. :) Postaram się, żeby zachować chronologię, ale nie zawsze dokładnie mi to wyjdzie.


27 grudnia 2016

Ale jak to się już nie zobaczymy? - o wiadomościach, które zawsze przychodzą za wcześnie




Są takie słowa, których nigdy nie chcemy usłyszeć. I są takie wiadomości, na które nigdy nie ma dobrej okazji. I na które zawsze, ale to zawsze jest za wcześnie. Bo na wiadomość o śmierci po prostu nie da się przygotować. Wcześniej nie ma jakiejś próby generalnej, ani dzwonka, że to tuż, tuż. A myślę, że nawet jeśli istniałyby takie rzeczy i tak na niewiele by się zdały. Bo takie wiadomości zawsze dają nam z liścia w twarz. Nagle i niespodziewanie. I mocno. 

A później... No właśnie, a co później? 

Bo są takie osoby, których wszędzie było pełno. Jeśli coś wielkiego się działo, to od razu wiadomo było kto za tym stoi. I takich osób po prostu nie może zabraknąć. No bo jak to? Przecież oni byli zawsze i wszędzie. Kto teraz będzie wyrabiał 300% normy?

Co się robi jak ktoś umiera? Nie wiem. To są takie momenty, kiedy brakuje słów. Kiedy przypominasz sobie, że mieliście się zobaczyć za miesiąc i nagrać razem program. I kiedy trochę jak w łeb dostajesz faktem, że już tego razem nie zrobicie. To ta chwila, kiedy zrozumiesz, jak wiele osób cię kształtuje i ma na ciebie wpływ. Czasem nawet, gdy nie zwracasz na to uwagi.


16 listopada 2016

Jak znaleźć motywację do pisania? - czyli o małych powrotach





Ponad 3 tygodnie temu świętowałam rok bloga. Były podsumowania, wielkie plany i mnóstwo motywacji. Wiele osób życzyło mi, żebym kolejny rok rozpoczęła z rozmachem i kolejnymi postami. Tylko, że tak jak wtedy było wielkie „bum” teraz jest wielkie „buu”. Mimo, że wcale nie miałam wyznaczonej ilości postów na tydzień, bo pisałam wtedy, kiedy miałam na to ochotę, to takiej przerwy jeszcze nie miałam. Przysięgam, że w kalendarzu mam spisane kilkanaście tematów, kilka nowych pomysłów i wyzwań – ta lista naprawdę jest dłuższa, od moich ostatnich paragonów ze sklepów. Już kilka razy siadałam przed komputerem, otwierałam nowy dokument tekstowy, stawiałam obok gorące kakao, po czym pisałam kilka zdań tylko po to, by chwilę później je usunąć. I w sumie sama nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może dlatego, że wydaje mi się, że skoro ten rok był taki udany, to kolejny musi być tylko lepszy i tak bardzo chcę sprostać wymaganiom, które sama sobie postawiłam, że wszystko wydaje mi się jakieś nijakie i niewarte, żeby z kimś się tym podzielić. Albo może ostatnio nagromadziło mi się zbyt dużo obowiązków, które pochłonęły cały wolny czas. Czasem mam wrażenie, że przyjęło się, że za blogiem nie stoi człowiek, tylko maszyna do produkowania tekstów. A okazuje się, że przychodzi brak weny, natłok obowiązków, poczucie braku sensu, tego co się robi. I z jednej strony wiem, że to jest jak najbardziej w porządku i każdy może sobie na to pozwolić. Każdy może powiedzieć „nie chce mi się” albo „nie dzisiaj”. Gorzej tylko, jeśli czas mija, a z każdym kolejnym dniem wcale nic się nie zmienia. W każdym poradniku o blogowaniu na jednym z pierwszych miejsc jest punkt o systematyczności, która jest tak ważna. Patrząc na kolejne wpisy blogerów, których obserwuję robi mi się tak jakoś dziwnie. Trochę jakbym miała deja vu, bo przecież jeszcze niedawno, to ja dodawałam kolejny post i odpisywałam na komentarze. Przeglądam kolejne wpisy o dobrej organizacji i motywacji. Już kilka razy, sprawdzałam czy dobę można wyciągnąć i czasem nawet to mi się udawało. Dlatego chyba jednak nie jest to kwestia czasu.


24 października 2016

Wspomnienia, wydłużająca się doba i minionki - czyli pierwsze urodziny bloga!







Dzisiaj blog kończy równo rok! Przez te 12 miesięcy pojawiło się 30 postów, wymieniliśmy 77 komentarzy. Wybiło ponad 6 tysięcy wyświetleń.


Każda rocznica to okazja do podsumowań. W ciągu całego roku były lepsze i gorsze momenty. Takie, kiedy miałam mnóstwo zapału i tysiąc pomysłów na minutę, ale też takie, kiedy chciałam to wszystko rzucić. Były lepsze i gorsze wpisy.
Takie planowane z wyprzedzeniem, przemyślane i dopracowane do ostatniego szczegółu. Ale też takie, które powstawały pod wpływem chwili i "na gorąco" je dla Was publikowałam.
Takie, które dodawałam pewnie. Ale też takie, przed których dodaniem długo się zastanawiałam.
Były takie ogólne. Ale też takie prywatne, wprost wyrwane z mojego życia.
Były te na poważnie, ale też te z dystansem i humorem.
Były takie, których pisanie było pracochłonne i za które czułam odpowiedzialność. Ale też takie pisane lekką ręką.
Aż w końcu te, z których byłam bardziej dumna i te, które może nie były idealne.

Jednak każdy post, który mogliście przeczytać w minionym roku, był MÓJ. I z każdego, bardziej lub mniej jestem dumna. Skoro pojawił się na blogu, to znaczy, że z jakiegoś powodu był on dla mnie ważny i chciałam się nim podzielić. Akurat z Wami.



18 października 2016

Wołyń - o życiu w centrum piekła [recenzja filmu]








„Kresowian zabito dwukrotnie - raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie. A ta śmierć przez przemilczenie jest jeszcze bardziej okrutna od śmierci fizycznej" - tak rozpoczyna się film Wojtka Smarzowskiego. „Wołyń" to już siódmy film w reżyserskiej karierze Smarzowskiego, znanego między innymi z  „Wesela", „Domu złego" czy „Róży". 


„To na pewno najbardziej wymagający spośród filmów, które zrobiłem. Wynika to z dużej liczby statystów, z dużej liczby dni zdjęciowych (...). Najtrudniejszy był dla mnie kontakt ze złem, ale też to, jak przeprowadzić dzieci - tych naszych małych aktorów, przez tę historię (...). Ten film musi kipieć emocjami, ale ma być mostem, a nie murem. Ma to być film o tym, że warto być człowiekiem." - komentuje sam reżyser.


Głównym celem filmu było uczczenie pamięci ofiar ludobójstwa na Kresach, ale także konfrontacja widzów z obrazem nienawiści, tak wielkiej, która zaciera wszelkie granice. Jest to katastrofalny obraz skutków, które niesie za sobą nienawiść na tle narodowościowym, religijnym, czy rasowym. 




Akcja filmu rozpoczyna się wiosną 1939 roku w małej wiosce, którą zamieszkują Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Główna bohaterka - siedemnastoletnia Zosia Głowacka (Michalina Łabacz), zakochana w swoim rówieśniku Petrze zostaje zmuszona przez ojca do ślubu z o wiele starszym Maciejem - wdowcem z dwójką dzieci. Długo film pozostaje czysto fabularny. Widzowie są świadkami wesela siostry Zofii z Ukraińcem, obserwują obyczaje, tradycje i zabawę. Wszystko zmienia się w momencie wybuchu wojny. Z każdą kolejną minutą fala nienawiści rośnie do niewyobrażalnych rozmiarów.

10 października 2016

Po drugiej stronie zawsze stoi człowiek - czyli jakich granic nie można przekraczać?








Bo tak to już jest, że lubimy pokazywać, że sobie radzimy. Ze sobą, z partnerem, dzieckiem, przyjacielem, psem, kotem, sąsiadką, powieszeniem prania, pracą na trzy etaty i jeszcze remontem mieszkania. Że jesteśmy superbohaterami swojego życia i możemy je naginać na wszelkie możliwe sposoby.



10 października przypada Dzień Zdrowia Psychicznego. Jednak większość z nas takie święta omija szerokim łukiem. Dlaczego? Bo kojarzą nam się z jakąś słabością. Bo jak już słyszysz coś o zdrowiu psychicznym, to wydaje Ci się, że zaraz ktoś skieruje Cię do psychologa. No nie. Tak to nie działa.




Rozumiem, że można kogoś uwieść i zawieść, można się z kimś rozwieść, można kogoś porzucić, ale nie wolno go uszkadzać. Takie przestępstwa powinny być karane z całą surowością prawa. Jeżeli na paczkach ze szkłem pisze się „Uwaga: szkło”, to czemuż na paczce, w której mieści się nasze serce, nie miałoby być napisu: „Uwaga: drugi człowiek”?

3 października 2016

O poetce ponad czasem - czyli wspomnienie Wisławy Szymborskiej


Źródło





3 października 1996, dokładnie 20 lat temu przyznano Wisławie Szymborskiej Nagrodę Nobla. Komitet Noblowski w uzasadnieniu przyznania poetce nagrody napisał: „za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”. Część Nagrody Nobla Szymborska przekazała na zakup okien do budowanego w Świdnicy Europejskiego Centrum Przyjaźni Dziecięcej, za co otrzymała Dziecięcą Nagrodę SERCA.