Razem z końcem roku przychodzi czas podsumowań i postanowień noworocznych. Ale czasem unikamy zebrania naszego całego rocznego dobytku, bo boimy się, żeby przypadkiem bilans nie okazał się niekorzystny. Bo przecież każdy chce uniknąć sytuacji, kiedy będzie się musiał przyznać, że ten rok był do bani. Że przepuściliśmy ten czas przez palce. Że zmarnowaliśmy szanse. Że czekaliśmy na lepszy moment, który nie nadszedł. Sama do tego podsumowania trochę podchodziłam jak do jeża i nie bardzo wiedziałam jak to wszystko ugryźć. No bo niby co takiego przełomowego się zdarzyło? Nie było błyszczących fajerwerków, owacji na stojąco ani bilbordu w centrum miasta. Nie było też wielkich odkryć, wywracania życia do góry nogami ani nic z tych rzeczy. Ale wiecie co? To wcale nie znaczy, że nic się nie działo. Bo to właśnie setki tych małych, czasem trwających zaledwie chwilę sytuacji miało wpływ na ten cały rok. Bo to te niepozorne decyzje zaczynały nowe etapy w moim życiu. Bo każdy (bez wyjątku) z tych 365 dni był ważny. A dzisiaj, wybiorę to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci. :) Postaram się, żeby zachować chronologię, ale nie zawsze dokładnie mi to wyjdzie.
31 grudnia 2016
Co w 2016 wywołało uśmiech na twarzy? :)
Razem z końcem roku przychodzi czas podsumowań i postanowień noworocznych. Ale czasem unikamy zebrania naszego całego rocznego dobytku, bo boimy się, żeby przypadkiem bilans nie okazał się niekorzystny. Bo przecież każdy chce uniknąć sytuacji, kiedy będzie się musiał przyznać, że ten rok był do bani. Że przepuściliśmy ten czas przez palce. Że zmarnowaliśmy szanse. Że czekaliśmy na lepszy moment, który nie nadszedł. Sama do tego podsumowania trochę podchodziłam jak do jeża i nie bardzo wiedziałam jak to wszystko ugryźć. No bo niby co takiego przełomowego się zdarzyło? Nie było błyszczących fajerwerków, owacji na stojąco ani bilbordu w centrum miasta. Nie było też wielkich odkryć, wywracania życia do góry nogami ani nic z tych rzeczy. Ale wiecie co? To wcale nie znaczy, że nic się nie działo. Bo to właśnie setki tych małych, czasem trwających zaledwie chwilę sytuacji miało wpływ na ten cały rok. Bo to te niepozorne decyzje zaczynały nowe etapy w moim życiu. Bo każdy (bez wyjątku) z tych 365 dni był ważny. A dzisiaj, wybiorę to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci. :) Postaram się, żeby zachować chronologię, ale nie zawsze dokładnie mi to wyjdzie.
27 grudnia 2016
Ale jak to się już nie zobaczymy? - o wiadomościach, które zawsze przychodzą za wcześnie
Są takie słowa, których nigdy nie chcemy usłyszeć. I są takie wiadomości, na które nigdy nie ma dobrej okazji. I na które zawsze, ale to zawsze jest za wcześnie. Bo na wiadomość o śmierci po prostu nie da się przygotować. Wcześniej nie ma jakiejś próby generalnej, ani dzwonka, że to tuż, tuż. A myślę, że nawet jeśli istniałyby takie rzeczy i tak na niewiele by się zdały. Bo takie wiadomości zawsze dają nam z liścia w twarz. Nagle i niespodziewanie. I mocno.
A później... No właśnie, a co później?
Bo są takie osoby, których wszędzie było pełno. Jeśli coś
wielkiego się działo, to od razu wiadomo było kto za tym stoi. I takich osób po
prostu nie może zabraknąć. No bo jak to? Przecież oni byli zawsze i wszędzie.
Kto teraz będzie wyrabiał 300% normy?
Co się robi jak ktoś umiera? Nie wiem. To są takie momenty, kiedy brakuje słów. Kiedy przypominasz sobie, że mieliście się zobaczyć za miesiąc i nagrać razem program. I kiedy trochę jak w łeb dostajesz faktem, że już tego razem nie zrobicie. To ta chwila, kiedy zrozumiesz, jak wiele osób cię kształtuje i ma na ciebie wpływ. Czasem nawet, gdy nie zwracasz na to uwagi.
16 listopada 2016
Jak znaleźć motywację do pisania? - czyli o małych powrotach
Ponad 3 tygodnie temu świętowałam rok bloga. Były
podsumowania, wielkie plany i mnóstwo motywacji. Wiele osób życzyło mi, żebym
kolejny rok rozpoczęła z rozmachem i kolejnymi postami. Tylko, że tak jak wtedy
było wielkie „bum” teraz jest wielkie „buu”. Mimo, że wcale nie miałam
wyznaczonej ilości postów na tydzień, bo pisałam wtedy, kiedy miałam na to
ochotę, to takiej przerwy jeszcze nie miałam. Przysięgam, że w kalendarzu mam spisane
kilkanaście tematów, kilka nowych pomysłów i wyzwań – ta lista naprawdę jest
dłuższa, od moich ostatnich paragonów ze sklepów. Już kilka razy siadałam przed
komputerem, otwierałam nowy dokument tekstowy, stawiałam obok gorące kakao, po
czym pisałam kilka zdań tylko po to, by chwilę później je usunąć. I w sumie
sama nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może dlatego, że wydaje mi się, że skoro
ten rok był taki udany, to kolejny musi być tylko lepszy i tak bardzo chcę
sprostać wymaganiom, które sama sobie postawiłam, że wszystko wydaje mi się
jakieś nijakie i niewarte, żeby z kimś się tym podzielić. Albo może ostatnio
nagromadziło mi się zbyt dużo obowiązków, które pochłonęły cały wolny czas.
Czasem mam wrażenie, że przyjęło się, że za blogiem nie stoi człowiek, tylko
maszyna do produkowania tekstów. A okazuje się, że przychodzi brak weny,
natłok obowiązków, poczucie braku sensu, tego co się robi. I z jednej strony
wiem, że to jest jak najbardziej w porządku i każdy może sobie na to pozwolić.
Każdy może powiedzieć „nie chce mi się” albo „nie dzisiaj”. Gorzej tylko, jeśli
czas mija, a z każdym kolejnym dniem wcale nic się nie zmienia. W każdym
poradniku o blogowaniu na jednym z pierwszych miejsc jest punkt o
systematyczności, która jest tak ważna. Patrząc na kolejne wpisy blogerów,
których obserwuję robi mi się tak jakoś dziwnie. Trochę jakbym miała deja vu,
bo przecież jeszcze niedawno, to ja dodawałam kolejny post i odpisywałam na
komentarze. Przeglądam kolejne wpisy o dobrej organizacji i motywacji. Już
kilka razy, sprawdzałam czy dobę można wyciągnąć i czasem nawet to mi się
udawało. Dlatego chyba jednak nie jest to kwestia czasu.
24 października 2016
Wspomnienia, wydłużająca się doba i minionki - czyli pierwsze urodziny bloga!
Dzisiaj blog kończy równo rok! Przez te 12 miesięcy pojawiło się 30 postów, wymieniliśmy 77 komentarzy. Wybiło ponad 6 tysięcy wyświetleń.
Każda rocznica to okazja do podsumowań. W ciągu całego roku były lepsze i gorsze momenty. Takie, kiedy miałam mnóstwo zapału i tysiąc pomysłów na minutę, ale też takie, kiedy chciałam to wszystko rzucić. Były lepsze i gorsze wpisy.
Takie planowane z wyprzedzeniem, przemyślane i dopracowane do ostatniego szczegółu. Ale też takie, które powstawały pod wpływem chwili i "na gorąco" je dla Was publikowałam.
Takie, które dodawałam pewnie. Ale też takie, przed których dodaniem długo się zastanawiałam.
Były takie ogólne. Ale też takie prywatne, wprost wyrwane z mojego życia.
Były te na poważnie, ale też te z dystansem i humorem.
Były takie, których pisanie było pracochłonne i za które czułam odpowiedzialność. Ale też takie pisane lekką ręką.
Aż w końcu te, z których byłam bardziej dumna i te, które może nie były idealne.
Jednak każdy post, który mogliście przeczytać w minionym roku, był MÓJ. I z każdego, bardziej lub mniej jestem dumna. Skoro pojawił się na blogu, to znaczy, że z jakiegoś powodu był on dla mnie ważny i chciałam się nim podzielić. Akurat z Wami.
18 października 2016
Wołyń - o życiu w centrum piekła [recenzja filmu]
„Kresowian zabito dwukrotnie - raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie. A ta śmierć przez przemilczenie jest jeszcze bardziej okrutna od śmierci fizycznej" - tak rozpoczyna się film Wojtka Smarzowskiego. „Wołyń" to już siódmy film w reżyserskiej karierze Smarzowskiego, znanego między innymi z „Wesela", „Domu złego" czy „Róży".
„To na pewno najbardziej wymagający spośród filmów, które zrobiłem. Wynika to z dużej liczby statystów, z dużej liczby dni zdjęciowych (...). Najtrudniejszy był dla mnie kontakt ze złem, ale też to, jak przeprowadzić dzieci - tych naszych małych aktorów, przez tę historię (...). Ten film musi kipieć emocjami, ale ma być mostem, a nie murem. Ma to być film o tym, że warto być człowiekiem." - komentuje sam reżyser.
Głównym celem filmu było uczczenie pamięci ofiar ludobójstwa na Kresach, ale także konfrontacja widzów z obrazem nienawiści, tak wielkiej, która zaciera wszelkie granice. Jest to katastrofalny obraz skutków, które niesie za sobą nienawiść na tle narodowościowym, religijnym, czy rasowym.
Akcja filmu rozpoczyna się wiosną 1939 roku w małej wiosce, którą zamieszkują Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Główna bohaterka - siedemnastoletnia Zosia Głowacka (Michalina Łabacz), zakochana w swoim rówieśniku Petrze zostaje zmuszona przez ojca do ślubu z o wiele starszym Maciejem - wdowcem z dwójką dzieci. Długo film pozostaje czysto fabularny. Widzowie są świadkami wesela siostry Zofii z Ukraińcem, obserwują obyczaje, tradycje i zabawę. Wszystko zmienia się w momencie wybuchu wojny. Z każdą kolejną minutą fala nienawiści rośnie do niewyobrażalnych rozmiarów.
10 października 2016
Po drugiej stronie zawsze stoi człowiek - czyli jakich granic nie można przekraczać?
Bo tak to już jest, że lubimy pokazywać, że sobie radzimy. Ze sobą, z partnerem, dzieckiem, przyjacielem, psem, kotem, sąsiadką, powieszeniem prania, pracą na trzy etaty i jeszcze remontem mieszkania. Że jesteśmy superbohaterami swojego życia i możemy je naginać na wszelkie możliwe sposoby.
10 października przypada Dzień Zdrowia Psychicznego. Jednak większość z nas takie święta omija szerokim łukiem. Dlaczego? Bo kojarzą nam się z jakąś słabością. Bo jak już słyszysz coś o zdrowiu psychicznym, to wydaje Ci się, że zaraz ktoś skieruje Cię do psychologa. No nie. Tak to nie działa.
Rozumiem, że można kogoś uwieść i zawieść, można się z kimś rozwieść, można kogoś porzucić, ale nie wolno go uszkadzać. Takie przestępstwa powinny być karane z całą surowością prawa. Jeżeli na paczkach ze szkłem pisze się „Uwaga: szkło”, to czemuż na paczce, w której mieści się nasze serce, nie miałoby być napisu: „Uwaga: drugi człowiek”?
3 października 2016
O poetce ponad czasem - czyli wspomnienie Wisławy Szymborskiej
![]() |
Źródło |
3 października 1996, dokładnie 20 lat temu przyznano
Wisławie Szymborskiej Nagrodę Nobla. Komitet Noblowski w uzasadnieniu
przyznania poetce nagrody napisał: „za poezję, która z ironiczną precyzją
pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach
ludzkiej rzeczywistości”. Część Nagrody Nobla Szymborska przekazała na
zakup okien do budowanego w Świdnicy Europejskiego Centrum Przyjaźni Dziecięcej,
za co otrzymała Dziecięcą Nagrodę SERCA.
25 września 2016
10 rad na lepsze jutro - czyli jak żyć fajniej?
Nie ma przepisu na to "jak żyć?". Można jedynie szukać odpowiedzi na to, jak żyć fajniej. Jak żyć, żeby później tego nie żałować. Jak żyć, żeby każdego dnia wieczorem powiedzieć sobie "to był dobry dzień". Każdy szczęście pojmuje na swój własny sposób. Ale są rzeczy, które nas łączą. Każdy z nas chce, by kolejny dzień przeżyć jeszcze lepiej, niż ten, który właśnie się kończy. Może nie mamy wielkiego wpływu na to, co nas otacza (przynajmniej nie zawsze), ale już na to co dotyczy nas samych - jak najbardziej! I tych kilka rad, wcale nie mega wygórowanych, uświadamia, jak niewiele czasem potrzeba, żeby mogło być lepiej.
21 września 2016
Bo związek to praca na pełny etat
![]() |
„Dzisiaj wiem jedno. Tworzenie wzajemnych relacji, to jak budowanie zamku z piasku. Nieustannie trzeba o niego dbać, by nie runął… I by nikt nie wszedł w niego butami… Nie można na chwilę go spuścić z oczu. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi bywa również kruchy. Dokładnie tak jak zamek z piasku. Gdy odwrócisz głowę, zaleje go morska fala. Pozostanie tylko słona morska woda, albo słone łzy."
Magdalena Witkiewicz – Zamek z piasku
Budowanie relacji to proces. A jak wiadomo, proces musi trwać. I trwać. I trwać. I to czasem całkiem długo. A związek to właśnie taki niekończący się proces. Długi, pracochłonny, ciężki i czasem wymagający kompromisu. Zawsze gdy w grę wchodzi dwójka ludzi, o czasem całkowicie różnych osobowościach, pojawią się spięcia. Przecież zawsze będziecie się czymś różnić; charakterem, sposobem rozwiązywania konfliktów, patrzeniem na niektóre sprawy. Jednak najważniejsze jest to, żeby nie przeszkadzało to w życiu razem. Ktoś powiedział, że związek to praca na pełny etat. I jak najbardziej miał rację. Nie zaczynaj go jeśli nie jesteś w stanie poświęcić mu czasu. Bo chyba lepiej, by związek był jakiś, niż żeby po prostu był.
4 września 2016
Najlepsze cytaty z bajek
5 września przypada Dzień Postaci z Bajek. Ale już dzisiaj łapcie garść cudownych cytatów, z którymi na pewno nie raz się spotkaliście. To idealna okazja, żeby trochę powspominać dzieciństwo i żeby na chwilę znów poczuć się jak dziecko. Bo każdy z nas ma w sobie coś z niego, nieważne ile miałby lat. :)
31 sierpnia 2016
7 rzeczy, które zna każdy bloger + blogi warte polecenia
31 sierpnia. Ostatni dzień wakacji. I Dzień Blogów, a co za tym idzie też Dzień Blogerów. Z tej okazji chcę przybliżyć Wam życie blogera. I pokazać, które blogi na stałe zagościły w moim życiu.
7 rzeczy, o których będzie miał pojęcie każdy bloger
1. Jesteś wszędzie
Zakładając bloga, nagle stajesz się wszechobecny. Zakładasz fanpejdża na Facebooku, konta na Instagramie i Twitterze i tak na wszelki wypadek podajesz też nazwę na Snapie. To też pora, kiedy trzeba założyć osobną skrzynkę pocztową, żeby nie zginąć w wiadomościach. Krótko mówiąc, musisz być wszędzie, żeby dotrzeć do jak największego grona odbiorców.
26 sierpnia 2016
Czym jest związek? - na podstawie cytatów z „Małego Księcia"
Dzisiaj będzie o miłości jak z bajki. I to bajki tak pięknej
i dobrze znanej nam wszystkim. Prosto, bez owijania w bawełnę. :)
Czym jest związek? - na podstawie cytatów z „Małego Księcia"
1. „A oto mój sekret.
Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest
niewidoczne dla oczu."
To chyba ta pierwsza podstawowa zasada: Nie kochaj za wygląd, tylko za to co w serduszku. Bo wygląd się zmieni, a to co w sercu zostaje na długo. Wiem, że mimo wszystko, każdy na ten wygląd patrzy, bo nawet zapierając się nogami i rękami, nie unikniemy tego, że jesteśmy wzrokowcami. A o facetach to już nawet nie wspomnę. I to jest jak najbardziej normalny, ludzki odruch. Przecież później, nie będziemy każdego ranka zakładać drugiej połówce torebki na głowę. Ale jak to mówi moja babcia: każda zmora, znajdzie swego amatora!
2. „Ale ja chyba nie
zawsze wiedziałem, jak troszczyć się o Ciebie."
Jedno z najczęściej wypowiadanych zdań przy rozstaniach. No bo z ludźmi tak to już jest, że każdy nie ma przyczepionej instrukcji obsługi. Takiej, w której byłyby opisane standardowe zachowania, reakcje i hasła „co zrobić, kiedy się zepsuje?", „jak wyłączyć?" (przydatne podczas meczu, prawda panowie?) i tak dalej. Poza tym, dla każdego troska, to co innego. Ale uwierzcie, że po jakimś czasie naprawdę będziecie wiedzieli co robić, żeby sprawić, by druga połówka czuła się komfortowo.
15 sierpnia 2016
(nie)łebskie rozkminy
Właśnie wróciłam z Łeby. Jak każdy szanujący się wczasowicz powinnam wrócić z opalenizną, ale zamiast tego wróciłam do Was z kilkoma fajnymi wspomnieniami, które zostaną w pamięci na długo. Dzisiaj, kilka rozkmin, odrobina ludzkiej kreatywności i miejsce warte polecenia!
***
Deptak w Łebie. Godzina 23. Wokół knajpy, pary chodzące za
ręce i ON. Idzie z naprzeciwka nieco chwiejnym, ale jakże dumnym krokiem. Dres.
Ale taki odpitolony, w koszuli. Nie byle jaki, żeby nie było. Pierwsza klasa.
Rozmawia przez telefon.
- No cześć. A ja właśnie idę do klubu. Sam. Najebany.
I aż robi ci się przykro.
6 sierpnia 2016
Bo miłość to przyzwyczajenie
Bo miłość to przyzwyczajenie.
A właściwie to mnóstwo małych przyzwyczajeń. Ale tych
wspólnych. Bądźmy szczerzy, nie żyjemy w centrum jakiegoś love story. On
każdego dnia nie przynosi kwiatów, ona wieczorami nie robi romantycznych
kolacji. Bo po czasie, po prostu by się im znudziło.
Przyzwyczajenie to >stała potrzeba czegoś lub czyjejś
obecności<. Dokładnie! Właśnie o obecność chodzi. Przede wszystkim. To niby
tak niewiele. Ale przecież na niej opierają się wszystkie relacje.
-Mogę coś dla ciebie zrobić?-Bądź.-Tylko tyle?-AŻ tyle.
Bo każdego dnia się siebie uczycie. Swoich nawyków, emocji,
reakcji, tonu głosu. Poznajecie się nawet wtedy, kiedy wcale o tym nie
myślicie. To są właśnie takie małe nawyki. Ale później on już wie, ile łyżeczek
ona słodzi herbatę, a ona zna jego ulubione piosenki. I takich rzeczy jest
mnóstwo. I później dostrzegasz, że wiesz o nim tyle, że spokojnie mogłabyś
wydać biografię. Oczywiście, pisząc, nie dałoby rady uniknąć tych najbardziej
przypałowych faktów. Przecież już za dobrze się znacie. To i tak was nie ruszy.
1 sierpnia 2016
Warto było za was umierać... - 72 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego
1 sierpnia. Godzina 17.00. Godzina W. Tysiące powstańców,
rozproszonych po całej Warszawie, bierze ostatni głęboki oddech i szepce
ostatnie słowa modlitwy. W głowie jeszcze ciągle brzmią setki obietnic „wrócę”
i tysiące zapewnień „wszystko będzie dobrze”. Tyle szczerych łez i pożegnań nie
widziały żadne lotniska. Narzeczeni żegnają się i przysięgają, że wezmą ślub w
już wolnym kraju. Matka czule głaszcze syna po policzku, jakby nadal był małym
chłopcem i błaga o zapewnienie, że wróci do domu. Sanitariuszka z opaską na
ręku wybiega z domu po pożegnaniu z rodzeństwem i matką. Kilkuletni chłopiec
stoi w oknie i nadal macha do ojca, który z bronią w ręku zniknął za murami
domu. Maluch jest dumny z taty. Nie boi się. Przecież obiecał, że wróci. A tata
zawsze słowa dotrzymuje.
Jak wiele obietnic nie zostało spełnionych. Wszystkie wraz z
hukiem pierwszych bomb, runęły jak później mury Warszawy.
Tak było dokładnie 72 lata temu.
27 lipca 2016
Bo najgorsze co sobie możesz zrobić, to wmówić, że nie zasługujesz na szczęście.
„Szczęście jest rezultatem naszego osobistego wysiłku. Trzeba o nie walczyć, dążyć do niego, upierać się przy nim, a czasami nawet szukać go na drugim końcu świata."
Elizabeth Gilbert – Jedz, módl się, kochaj
Jak łatwo i szybko siebie skrzywdzić?
20 lipca 2016
Cześć, ciekawe co się zmieni... [list]
Cześć,
To dzisiaj nadszedł ten dzień, w którym możesz legalnie
kupić sobie piwo w żabce. I kiedy dostaniesz do ręki dowód. I będziesz
maturzystką. I co ty na to?
Ciekawe co się zmieni. Czy teraz nagle będzie takie „bum”,
fajerwerki i zaczniesz inaczej myśleć? Powinnaś spoważnieć, bo tak wypada. Ale
znając ciebie, pewnie nadal będziesz jak głupia otwierać kinder niespodzianki z
tą nadzieją w oczach, że tym razem trafisz na upragnionego stworka z epoki
lodowcowej. Cały czas będziesz się szczerzyć, kiedy pójdziesz zjeść naleśnika i
poprawisz to lodami z dużą ilością karmelu. O to jedno jest pewne! Nadal
będziesz uwielbiać karmel! Pewnie będziesz po ciężkim tygodniu oglądać swoje
ukochane filmy. I wzruszać się na animowanych bajkach.
Ciekawe, czy dalej na kolejne lata pozostaną w twoim życiu
te same osoby. Czy jakieś znikną. Czy może ktoś nowy się pojawi.
Może będziesz panią redaktor? Tak jak wszyscy się teraz
śmieją. Będziesz chodzić z dyktafonem przez świat i pisać. Bo to lubisz robić
najbardziej. I to nie zmieni się nigdy. Za długo w tym siedzisz. I z całego
serca trzymam za ciebie kciuki. Chciałabym, żeby udało ci się spełnić to
marzenie.
Ciekawe czy polubisz bieganie. Bo wiem, że teraz to twoja
zmora, ale robisz to, bo chcesz fajnie wyglądać. Może wypracujesz w sobie silną
wolę i zrobisz ten kurs trenera.
Pewnie nadal będzie cię denerwować, jak ktoś będzie na
ciebie mówił „Aśka” i będziesz przekręcała oczami, udając focha.
16 lipca 2016
Czy dziennikarstwa można się nauczyć? + PORADNIK
Dziennikarstwo nadal jest jednym z najbardziej obleganych
kierunków na uczelniach. Jest to kierunek, na który panuje „moda”. W dobie
(swoją drogą coraz gorzej pojmowanej) wolności słowa, każdy stał się ekspertem.
Dosłownie od wszystkiego. Kiedy tylko mamy okazję dodać swoje „pięć groszy”,
zrobimy to z największą chęcią. A przecież dziennikarz opisuje co się dzieje,
komentuje to, co go otacza. Zawód idealny. Poza tym rola mediów i ich wpływ na
społeczeństwo są coraz większe.
Czy dziennikarstwa można się nauczyć?
Dziennikarstwo to przede wszystkim PRAKTYKA. Co prawda
podstawową teorię znać trzeba. I to koniecznie. Co musi zawierać dobra
informacja, a jakimi prawami kieruje się reportaż? Tylko, że później ta cała
książkowa wiedza na nic się nie przyda. Nie nauczysz się dobrze pisać, nie
robiąc tego. To tak samo jak z jazdą na rowerze. Nie nauczysz się jeździć, nie
wsiadając na rower.
15 lipca 2016
Projekt Dzień Przedsiębiorczości - czyli jak szybko i łatwo sprawdzić, jak wygląda wymarzony zawód
Licealiści ze wszystkich stron słyszą ponaglające „Musisz coś w końcu zrobić ze swoim życiem, zdecyduj co chcesz studiować”, co jest równoznaczne z tym, gdzie chcesz pracować już za kilka lat. Zaczyna się usprawiedliwianie, tłumaczenie „mam jeszcze czas”. A zegar, niczym tykająca bomba bezlitośnie odmierza godziny. I zanim się obejrzysz, staniesz przed jednym z najważniejszych wyborów, który będzie miał wpływ na najbliższe kilkadziesiąt lat twojego życia. Nadchodzi pora na zadanie sobie kluczowego pytania „co ja tak właściwie chcę robić w przyszłości?”. W wyobraźni powstają różne warianty kariery zawodowej. Wszystko wydaje się być na dobrej drodze. I właśnie wtedy pojawia się pytanie – „ale czy ja się do tego nadaję?”
Gdyby tak tylko można chociaż na jeden dzień zobaczyć, jak
to jest. Jak mój wymarzony zawód wygląda „od środka”. Wtedy idealnym
rozwiązaniem okazuje się udział w jednodniowych praktykach. W kwietniu odbyła
się kolejna, już 13 edycja ogólnopolskiego projektu „Dzień przedsiębiorczości”.
Ofertę skierowano do uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Jest to wydarzenie na
dużą skalę, czego potwierdzeniem jest fakt, że w minionym roku w projekcie
wzięło udział ponad 44 tysiące uczniów. Przedsięwzięcie objął swoim patronatem
Prezydent Andrzej Duda.
14 lipca 2016
O jednym z najczęstszych kłamstw świata i (nie)wchodzeniu do tej samej rzeki
Kiedy nagle dostajemy od życia mocno po tyłku, zarzekamy się, że już „nigdy więcej”. Gdy zostawi nas druga połówka, z ręką na sercu mówimy, że do końca życia będziemy singlami. Kiedy zawiedziemy się na najlepszym przyjacielu, mówimy, że już nigdy nikogo tak nie nazwiemy. Próbujemy odciąć się od tych słów, jakby miały w sobie jakieś fatum. Jakby nagle stał to się temat tabu.
Nigdy więcej to chyba jedno z najczęściej wypowiadanych kłamstw na świecie.
Chociaż możemy się angażować równie mocno, będziemy się
zapierać rękami i nogami, by temu „czemuś” nie nadawać nazwy. Kiedy w naszym
życiu dzieje się, coś czego nie nazywamy, jest ok. Ale boimy się, że kiedy
nadamy temu nazwę i zamkniemy w odpowiedniej szufladce, znów skazujemy to na
przegraną. No bo przecież ostatnim razem to źle się skończyło, prawda?
To normalny ludzki odruch, a konkretniej naturalne
pragnienie ukrycia się przed ewentualnością porażki. Zwłaszcza tej powtórzonej.
Bo to wcale nie chodzi o to, że boisz się próbować. Tylko o to, że boisz się,
że skończy się tak jak poprzednio. Przecież nikt z nas nie lubi przegrywać. Ani z ludźmi, ani z wymaganiami, ale chyba przede wszystkim z samym sobą.
29 czerwca 2016
Świat nie musi być wrogiem, a Ty wcale nie musisz z nim walczyć
Ile razy mówisz, że masz pecha? Ile razy przeklinasz świat,
że ciągle rzuca Ci kłody pod nogi? Zakładasz ręce i mówisz „Znowu mi nie
wyszło. Inni mają więcej szczęścia niż ja. Los się na mnie uwziął.”
Tylko to wcale nie jest tak, że wszystko wokół sprzysięgło
się przeciwko Tobie. Los wcale nie ma na celu, żeby Tobie było gorzej. Bo niby po
co?
A teraz mam do Ciebie małą prośbę, ok? Zadaj sobie te 4
pytania i szczerze po cichu odpowiedz. Tak przed samym sobą.
- Czy masz dach nad głową, jesteś najedzony, dzisiaj spokojnie
zaśniesz w swoim własnym łóżku?
- Czy w ciągu całego minionego dnia przytrafiła Ci się chociaż jedna rzecz, która wywołała uśmiech na twarzy?
4 maja 2016
O co chodzi z tym zdrowym egoizmem?
![]() |
Fot. By Paulina |
Już w dzieciństwie rodzice wpajali Ci, że egoizm jest zły.
Że przecież musisz ustąpić. Zawsze. Choćbyś za żadne skarby nie miał na to
ochoty. Podobno wypowiedzenie czegoś setki razy, dla naszego mózgu staje się
prawdą. I właśnie w ten sposób wpoiłeś sobie do głowy, że to potrzeby
innych są ważniejsze, niż twoje. Tylko czy naprawdę tak jest?
23 kwietnia 2016
Jasiek Mela - specjalista w dostawaniu od życia po tyłku... ale i mistrz w podnoszeniu się
O Jaśku Meli i jego dokonaniach słyszał każdy. Jednak dzisiaj chcę Wam przybliżyć jego postać, tak bardziej "po ludzku", patrząc na jego życie, emocje i myśli. Miałam okazję wziąć udział w spotkaniu z Jaśkiem na Wojewódzkim Zjeździe Liderów Młodzieżowych w Załęczu Wielkim. Jestem pod ogromnym wrażeniem, tego, że jedna osoba może zostawić po sobie tak olbrzymią dawkę motywacji. W tym wpisie, chcę Wam pokazać fragmenty wykładu Jaśka. Sięgajcie po nie w każdej gorszej chwili. Jestem pewna, że pomoże. :)
3 kwietnia 2016
Moda czy potrzeba? - czyli kilka słów o wolontariacie
W dzisiejszych czasach słowo „wolontariat” nie jest nikomu
obce. Każdy z nas słyszał o WOŚP-ie, czy widział wózki stojące w
hipermarketach, do których można wrzucić jedzenie, z których później będą
robione świąteczne paczki dla najuboższych. Niejeden z nas bardziej lub mniej świadomie
brał w takich akcjach udział. Obecnie społeczeństwo zrobiło z pomagania „trend”.
Można znaleźć wiele akcji, które są promowane przez gwiazdy. Rozpowszechnianie
mody na pomaganie w taki sposób jest dla nas na pewno o wiele lżejsze do
przyswojenia, a cel i tak zostaje osiągnięty. Jednak należy pamiętać, że
najważniejsze jest, to by robić to świadomie i prosto z serca!
1 kwietnia 2016
Przerwę poproszę! - czyli chwila tylko dla Ciebie
„Człowiek sam tworzy albo gubi siebie; w kuźni myśli wykuwa broń, którą niszczy siebie, albo narzędzia, z których pomocą buduje sobie niebiańskie pałace radości, siły i spokoju”.
Dzisiaj może trochę bardziej psychologicznie. A może po
prostu bardziej „po ludzku”. Obecnie, panuje moda na to, by być
samowystarczalnym, wielozadaniowym i generalnie „kto da radę, jak nie ja”. I w
tym całym zabieganiu, czasem zdarza się, że zapominamy o sobie. I teraz nagle
takie wielkie wow. O kim? Otóż o takiej osobie, którą codziennie widujemy w
lustrze, gdy biegniemy rano spóźnieni do szkoły czy do pracy. O osobie, do
której widoku jesteśmy tak przyzwyczajeni, że z czasem przestajemy ją
dostrzegać. I przestajemy zwracać uwagę na jej potrzeby. Pamiętamy o wszystkim
i wszystkich dookoła – zaczynając od najlepszych przyjaciół, kończąc na psie
córki sąsiadki. Przejmujemy się wszystkim, troszczymy się o to, by innym było
jak najlepiej. Nawet jeśli ktoś nas rani, staramy się tego nie pokazywać, tylko
po to, żeby przypadkiem komuś innemu nie uprzykrzyć tym życia.
1 marca 2016
1 marca - Dzień Żołnierzy Wyklętych
Kiedy słyszysz, że warto za Ciebie umrzeć – wspomnienia kombatantów
z Armii Krajowej
"O, Boże, skrusz ten miecz, co siekł nasz kraj, do wolnej Polski nam powrócić daj!
By stał się twierdzą nowej siły, nasz dom, nasz dom.
O, usłysz, Panie, skargi nasze, usłysz nasz tułaczy śpiew!
Znad Warty, Wisły, Sanu, Bugu męczeńska do Cię woła krew!"
„Pamiętam, że byłam na pielgrzymce razem z gimnazjum. Weszliśmy do kościółka na mszę. Ksiądz zainicjował tę piękną pieśń, cały kościół śpiewał. Śpiewali, ile mieli sił w płucach. W ich głosach było słychać, że głęboko wierzą, że Bóg ześle upragnioną wolność. Nagle wszyscy stali się jednością. Bo w tamtych czasach wszyscy – zarówno młody chłopak, na którego czekała w domu narzeczona, jak i mały harcerz kurczowo ściskający pod kurtką butelki z benzyną – mieli to samo marzenie. Chcieli być wolni. Za wszelką cenę. Kiedy msza się skończyła, wszyscy wyszli na plac przed kościołem. Chwilę później podjechało kilka aut. Zrobił się tłok. Natychmiast odepchnięto nas na bok, do lasu – rzekomo mieliśmy iść na grzyby. Aresztowano księdza i wiele innych osób – członków Armii Krajowej. Nikt więcej, nigdy ich już nie widział…”
29 lutego 2016
„Największy kupiec świata” – czyli jak osiągnąć sukces?
„Twój umysł jest Twoim instrumentem. Naucz się być jego
wirtuozem, a nie niewolnikiem.”
~Remez Sasson
Og Mandino był jednym z najpopularniejszych amerykańskich pisarzy,
tworzył w tzw. nurcie literatury inspiracyjnej. Jego debiut to „Największy
kupiec świata”. Jest to książka o niewielkich rozmiarach, z którą tak naprawdę
można się zmierzyć w godzinę. Jak najprościej opisać co to za książka? To taki
prosty poradnik „jak żyć?”. Ma dość
nietypową formę, bowiem znajdziemy w niej pewnego rodzaju dekalog, ale nie taki
religijny, tylko duchowy. Poznamy treść dziesięciu starożytnych pergaminów, na
których spisane są pewne zasady. Są to rzekomo oczywiste rady, jednak właśnie
często to, co najprostsze gdzieś nam umyka. Książka opowiada o Hafidzie,
którego kariera rozpoczęła się przypadkiem. Teraz jest nazywany największym
kupcem świata. Dlaczego? Bo całe swoje życie starał się postępować według
mądrości spisanych na pergaminach. To pozwoliło mu osiągnąć sukces. Ale jak się
okazuje wcale nie chodzi tutaj tylko o bogactwo w sensie materialnym. Przede
wszystkim bohater osiąga szczęście, spełnienie, spokój wewnętrzny i zyskuje szacunek
otoczenia. Marzenia każdego człowieka, prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)